Przyszłe zmiany, czyli jak myśli Google?

9

Mniej więcej 96% przychodów Google pochodzi z reklam, a ten dochód jest całkowicie uzależniony od  zapewnienia dobrych wyników wyszukiwania. To powoduje,  że ludzie wracają właśnie do tej wyszukiwarki oraz korzystać z niej zaczynają nowi. Na dodatek, jako spółka notowana Google jest zmuszone do podejmowania decyzji, które są w najlepszym interesie inwestorów.

 

Mając to na uwadze, należy zrozumieć, że każda decyzja, jaką podejmuje Google ma za zadanie spełnić jeden cel: aby zarobić więcej pieniędzy. Niezależnie czy jest to zakup przedsiębiorstw i serwisów, wprowadzenie nowych produktów czy zmian w algorytmie wyszukiwania, motywacja jest taka sama.

 

Google AdWords

 

Dlatego zmniejszenie ilości spamu oznacza lepsze wyniki wyszukiwania, lepsze wyniki wyszukiwania więcej osób szukaja w Google, co za tym idzie i więcej wyświetleń reklam / kliknięć, a to oznacza tylko więcej pieniędzy.

 

Z drugiej strony, aktualizacja algorytmu wyszukiwania jak Pingwin, które odbija się na solidnych witrynach z najlepszych miejsc, z wypracowaną strategią i sprawdzonymi metodami promocji, zmusza je do rozpoczęcia korzystania z czegoś nowego – Google AdWords, w celu rekompensaty strat pochodzących z organicznego ruchu. Wystarczy tylko poszukać informacji, o wzroście dochodów Google po wprowadzeniu Pingwina.

 

Dlatego techniki SEO, które używane są, aby uzyskiwać wysokie pozycję w rankingu dla niskich jakościowo stron, są metaforycznie mówiąc „ścigane z urzędu”. Natomiast zważywszy na skalę, w jakiej to się dzieje, Google zrobi wszystko by dowiedzieć się, jak to się stało, i jak skutecznie usunąć je algorytmicznie – Panda i Pingwina.

 

Co teraz działa a nie powinno…

 

Prywatne sieci blogów, nazwy domen z zawartymi słowami kluczowymi i idealnie dopasowanymi tekstami zakotwiczenia prowadzących do nich odnośników, kupno niszowych domen i ich przekierowania 301 na konkretne podstrony. Nawet artykuły i publikacje prasowe mają jeden cel. Specjaliści SEO wykorzystują te techniki od lat . Jednak jednego możemy być pewni – Google z pewnością pracuje nad wykryciem tych działań. Można się zapytać, dlaczego nie wprowadzili tego już dawno? Odpowiedź jest prosta – obawiają się masowych rezygnacji firm SEO, agencji interaktywnych, itp. z korzystania z ich usług. Przecież to one napędzają większą część tej machiny.

 

Powiedzmy sobie szczerze, algorytm nie jest doskonały, ale wprowadzenie znacznych zmian jednocześnie może wywołać koszmar PR-owski oraz spowodować ogromne szkody w reputacji Google. Z tego powodu wszelkie zmiany algorytmu są wprowadzane stopniowo, a następnie badany jest ich efekt. Google stosuje metodę jednorazowej eliminacji konkretnych „nieetycznych” taktyk i woli obniżyć wartość serwisów (pozycję), niż je ukarać. A  to ze względu na obawy przed przypadkowym ukaraniem niewinnej witryny, która ma duże rzesze zwolenników i mogłaby znacząco wpłynąć na postrzeganie tej wyszukiwarki wśród swoich odbiorców.

 

Dlatego najważniejszą rzeczą, o której powinniśmy pamiętać to to, co zrobiło Google w przeszłości i co motywuje je (jaki ma cel) w przyszłości oraz co sądzi o poszczególnych technikach SEO. Wiedząc o tym, nie należy kierować się popularnymi w internecie hasłami „White SEO” != „Black SEO”, ale wypracować sobie własne strategie i metody działania.

 

Nadchodzi kolejna aktualizacja algorytmu – nazwijmy ją Pingwin 2. Należy się zastanowić co powinniśmy zrobić już dziś, by przestrzec się przed jej negatywnymi skutkami i wyprzedzić Google w jego działaniach. Chyba najważniejszą sprawą jest profil linków do naszej strony. Należy tylko czekać na to, jak spadną strony z tzw. „exact match anchor” w tekście zakotwiczenia odnośnika i te likujące z niskiej wartości witryn. Wiosenny Pingwin 1 był tylko próbą i to do tego niezbyt/a może tylko nie do końca udaną, jednak dał pracownikom Google dużo do myślenia oraz czas na przeanalizowanie zebranych danych i dopracowanie algorytmu.

 

Co Google zmieni teraz?

Na jesień Google zapowiada prawdziwą rewolucję. Prawdopodobnie najbardziej zdewaluowane zostaną linki pochodzące z serwisów tj. wordpress.com, blogger.com i setek im podobnych, czyli takich, które pozwalają obecnie zbudować ciekawe zaplecze linków. Dodatkowo znacząco obniżona zostanie jakość linków pochodzących z sieci blogów, precli – wiele osób zastanawia się, jak Google wykrywa takowe prywatne sieci – powtarzające się schematy linkowania na wielu witrynach. To tylko przykłady prawdopodobnych zmian, jednak wyjątkowo łatwe do wykrycia przez algorytm. Kiedy zobaczymy efekt tych zmian, nie wiadomo, lecz możemy być pewni, że prędzej czy później to nastąpi.

 

Innym ciekawym rozwiązaniem ze strony Google mogło by być nie zasada pierwszego linku na stronie, lecz pierwszego wykrytego na domenie. I tylko on przekazywałby „moc”.

 

Wszystko co robi Google, od budowy samo jeżdżących samochodów do budowy własnej sieci super szybkiego Internetu, jest wykonywane wyłącznie w celu zwiększenia dochodów. Dzięki ogromnym ilością danych, które sami dostarczamy, Google wie, co lubimy i jakie techniki marketingowe na nas najlepiej działają. Wykorzystuje to do zwiększenia liczby kliknięć w reklamy i miejsc ich wyświetleń.

 

Przykład: W internecie można znaleźć spekulacje na temat zapewnienia przez Google bezpłatnego dostępu do internetu (na razie tylko w Stanach Zjednoczonych). Niektórzy uważają to za czysto altruistyczne przedsięwzięcie. Czy tak rzeczywiście jest? Oczywiście, że nie. Dzięki temu Google otrzyma dostęp do prawie nieograniczonych zasobów informacji i wielkiej (liczącej setki milionów osób) rzeszy, dla których można wyświetlić idealnie skierowane reklamy o dużej klikalności.

 

 

Pamiętajmy, przewidując lub znając cel zmian zachodzących w Google, jesteśmy w stanie zareagować na nie, jeszcze przed ich wprowadzeniem, a nie tylko badać efekty już po fakcie.

 

 

VN:F [1.9.21_1169]
Rating: 4.1/5 (8 votes cast)
Przyszłe zmiany, czyli jak myśli Google?, 4.1 out of 5 based on 8 ratings
9 odpowiedzi do artykułu
  1. sławek 27 sierpnia 2012 o 15:49

    jakże proste i znane, ale warte przypomnienia spostrzeżenie: „Google robi wszystko aby zwiększyć dochody” …proste ;-)

    Odpowiedz
  2. SEO Codum 27 sierpnia 2012 o 17:52

    Jak każda firma… Jednak rzetelność wyników jest również w interesie Google. Wg mnie szum w branży jest wynikiem nie tyle poczynań Google, lecz problemem z optymalizacją/dostosowaniem własnych strategii i przyzwyczajeń do obecnych zmian.

    Odpowiedz
  3. Gawlin 28 sierpnia 2012 o 08:38

    Zmiany zawsze będą i trzeba się do nich dostosować. Taka jest ta branża i wiele podobnych z IT.

    Odpowiedz
  4. marcu 28 sierpnia 2012 o 08:39

    Gógiel ze swoimi adwordsami wdziera się wszędzie. Kiedyś pierwsze trzy pozycje w organiku posiadały ok. 90% kliknięć, dzisiaj to zmalało to ~50%, ale przy bardziej konkurencyjnych frazach jest jeszcze gorzej. Polityka giganta jest więc prosta…

    Odpowiedz
  5. SEO Codum 28 sierpnia 2012 o 09:14

    Nie do końca. Udział kliknięć w linki sponsorowane zależy w dużej mierze od frazy. W niektórych rzeczywiście % jest wysoki, ale są takie, gdzie sięga jedynie 4-5%. Podobnie jest z klikaniem w pierwszą pozycję SERPów – na niektóre frazy TOP1 ma 70% klikalności, a inne 25%.

    Odpowiedz
  6. marcu 28 sierpnia 2012 o 09:18

    Pewnie i tak jest jak piszesz (ze swojego przykładu wiesz to), ale z tego co ja obserwuje na swoich przypadkach (frazy średnio trudne i trudne) jest tak jak ja piszę.

    Odpowiedz
  7. Zbigniewa 30 sierpnia 2012 o 11:33

    Odnośnie spadku wartości linków wychodzących akurat z tych ” serwisów tj. wordpress.com, blogger.com ” – dlaczego akurat takie przypuszczenie?
    Trudno się dziwić, że myślą przede wszystkim o wzroście dochodów.

    Odpowiedz
  8. Eizzy 4 września 2012 o 08:31

    Jestem właśnie w trakcie czytania ciekawej książki pt. „Przechytrzyć Google. Odkryj skuteczną strategię SEO i zdobądź szczyty wyszukiwarek” (Evan Bailyn, Bradley Bailyn). Autorzy, a w sumie to Evan, prezentuje podobne myślenie i przypuszczenia do Twoich. Google się zmienia, to oczywiste, zastanawiam się tylko jakie to będzie miało skutki dla SEO :).

    Po za tym, ten motyw z „bezpłatnym” Internetem w Stanach, jest bardzo ciekawy. Nieźle wykombinowane :).

    Odpowiedz
  9. marcu 4 września 2012 o 08:50

    Lubię wracać do tej książki – jest b. dobra. Polecam też „Sekrety SEO” – Dannego Dovera i „Wojownika SEO” nie pamiętam już kogo.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz